Większość Polaków chce elektryka! W Polsce mieszka 1256 osób...

Siedzicie? Jeśli tak, to wstańcie. I usiądźcie...

Zdjęcie

W Krakowie i Warszawie pokochali elektryki. Tylko jeszcze o tym nie wiedzą /Jacek Boron/REPORTER /Agencja SE/East News
W Krakowie i Warszawie pokochali elektryki. Tylko jeszcze o tym nie wiedzą
/Jacek Boron/REPORTER /Agencja SE/East News

Nie jest tajemnicą, że w Polsce zdecydowana większość kierowców nie pała obecnie żądzą posiadania samochodu elektrycznego. I trudno się temu dziwić, skoro na nowe auta pozwolić mogą sobie tylko nieliczni, a elektryki są dziś średnio o 75 proc. (!) droższe niż ich odpowiedniki z klasycznym napędem spalinowym.

Z tym większym zaskoczeniem przeczytaliśmy depeszę Polskiej Agencji Prasowej, której autor - powołując się na "badania opinii społecznej" - przekonywał, że "Większość mieszkańców Warszawy i Krakowa opowiada się za zakazem sprzedaży w Europie po 2030 roku nowych samochodów benzynowych i z silnikami Diesla".

Reklama

Uściślijmy. W przypadku Warszawy "większość" oznacza jakieś 900 tysięcy osób, a od roku 2030 roku dzieli nas niespełna 9 lat. To mniej, niż wynosi dziś przeciętny wiek samochodu w Polsce, który - w aktualizowanej (czyli pozbawionej tzw. "martwych dusz") części CEPiK - oscyluje w okolicach 14,6 roku.

Mimo tego autor depeszy uparcie twierdzi, że "60 proc. warszawiaków i taki sam odsetek krakowian popiera pomysł, zgodnie z którym po 2030 roku dopuszczane do sprzedaży byłyby wyłącznie samochody zeroemisyjne. 33 proc. mieszkańców stolicy Polski jest przeciw, a w Krakowie - 36 proc. W sumie, we wszystkich badanych miastach za zakazem jest 64 proc. ankietowanych". Zdziwieni? My też. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się zleceniodawcy owych "badań".

Sondaż przeprowadzono na zlecenie brukselskiej organizacji pozarządowej Transport & Environment (T&E). W Polsce ma ona trzech członków, w tym - znany z prowadzenia podjazdowej wojny z kierowcami - "Warszawski Alarm Smogowy". W sumie "badania" objęły 15 europejskich miast w ośmiu krajach: Belgii, Francji, Niemczech, Węgrzech, Włoszech, Polsce, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Jak je przeprowadzono? W badaniu online wzięło udział w sumie 10 050 osób (!). Oznacza to, że za reprezentatywną uznano grupę 1256 osób z danego kraju (!), zakładając rzecz jasna, że nie działała tu żadna reguła proporcji uwzględniająca np. powierzchnię danego państwa...

Idźmy dalej. Same ankiety przeprowadzał "instytut badawczy" YouGov korzystający z usług tzw. "zawodowych klikaczy". Osób, które wypełniają ankiety za pieniądze, dzięki czemu - tu cytat ze strony YouGov mogą - uwaga - "kształtować newsy"!  

Zdjęcie

Zapisz się i "kształtuj newsy!"... /
Zapisz się i "kształtuj newsy!"...
/

No - to skoro już wyjaśniliśmy sobie, że większość mieszkańców Warszawy i Krakowa to - w tym przypadku 51 proc. z - maksymalnie - 1256 ankietowanych osób - sprawdźmy, jak sytuacja wygląda naprawdę. W tym celu zwróciliśmy się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z pytaniem o rejestracje pojazdów.

Jeżeli chodzi o pierwsze rejestracje nowych samochodów osobowych - w Warszawie było ich w ubiegłym roku 100 210. Na tą liczbę składa się: 82 959 aut spalinowych, 16 375 samochodów hybrydowych i... 876 aut elektrycznych. Pamiętajmy jednak, że Warszawa to kolebka krajowego leasingu. Sprawdźmy więc Kraków. Tutaj łączna liczba pierwszych rejestracji aut osobowych w 2020 roku wynosiła 22 980 egzemplarzy. Na ten wynik składało się: 19 185 aut spalinowych, 3 479 hybryd i... 316 elektryków.

Mówiąc inaczej: ponad 83 proc. stanowiły auta spalinowe, 15,1 proc. hybrydy, a na - "pożądane przez mieszkańców" elektryki przypadło... - 1,3 proc. rejestracji.

Dziękuję. Nie mam więcej pytań.
Paweł Rygas

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony