Wielkie kłamstwa o autach elektrycznych? Tak się robi propagandę

Czwartek, 25 marca (11:59)

W Europie trwa właśnie zakrojona na szeroką skalę kampania propagandowa mająca przekonać opornych kierowców do zalet samochodów elektrycznych. Słowa "propagandowa" używamy w pełni świadomie. Mało kto odwołuje się w niej bowiem do faktów...

Zdjęcie

źródło: Transport & Environment (T&E) /
źródło: Transport & Environment (T&E)
/
Elektryki nie wjadą do miast? Tego nikt się nie spodziewał!

Takiego obrotu sprawy nikt się chyba nie spodziewał. Nowy raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wskazuje na nietypowy problem z samochodami elektrycznymi. Niemieckie media wieszczą nawet możliwość...ustanowienia zakazu wjazdu tego typu aut do centrów miast! czytaj więcej

Świetnym przykładem absurdalnej wręcz manipulacji jest chociażby niedawna kampania brukselskiej organizacji pozarządowej Transport & Environment (T&E). Jej twórcy przekonują, np. że "akumulator pojazdu elektrycznego (EV) po poddaniu recyclingowi zużywa zaledwie 30 kg surowców, podczas gdy przeciętny samochód w czasie swojego życia spala do 17 000 litrów benzyny". Co ma piernik do wiatraka?

Autorzy raportu T&E wykazali, że "w 2035 roku ponad jedna piąta litu i 65 proc. kobaltu potrzebnego do produkcji nowego akumulatora może pochodzić z recyklingu. Według T&E, wskaźniki recyklingu, które są wymagane na mocy nowej dyrektywy zaproponowanej przez Komisję Europejską, znacznie zmniejszą zapotrzebowanie pojazdów elektrycznych na nowe surowce - czego nie można powiedzieć o konwencjonalnych samochodach". Przyznacie, że zestawienie 30 kg surowców z 17 000 litrów benzyny robi wrażenie. Tyle tylko, że T&E porównuje... dwie zupełnie różne dane. Trochę tak, jakby zestawić ze sobą buty Jarosława Kaczyńskiego i uśmiech Caterine Zeta-Jones. Cechy wspólne? Żadnych. Podobnie jak w raporcie T&E. 

Nie trzeba posiadać żadnej wiedzy tajemnej, by mieć świadomość, że akumulator w samochodzie elektrycznym pełni funkcję... magazynu energii. Jest więc po prostu "wiadrem" na prąd - takim samym, jak zbiornik paliwa w samochodzie spalinowym. "Naukowcom" z T&E udało się więc wykazać, że taki zbiornik, w 65 proc. będzie (!) mógł być wykonany z surowców odzyskanych w ramach recyklingu. Świetnie. Warto jednak dodać, że zbiorniki paliwa we współczesnych autach wykonywane są głownie z tworzyw sztucznych, a te - w zasadzie w całości - pozyskać można właśnie z recyklingu. I nie potrzeba do tego rozkopywania połowy Afryki. 

Reklama

Niezależnie jednak czy mowa o autach na prąd, czy zasilanych silnikami spalinowymi, w obu przypadkach kluczowe jest przecież to, co trafia do "baku". I skąd pochodzi. W przypadku Polski grafika przygotowana przez T&E powinna więc zawierać baryłkę obrazującą 17 tys. ton i... hałdę węgla, jaki trzeba spalić, by "czysty" samochód elektryczny mógł pokonać identyczny dystans, co auto spalinowe. Ale, ale... 

Zdjęcie

Zieleń stacji ładowania samochodów mocno kontrastuje... / 	Jakub Kamiński    /East News
Zieleń stacji ładowania samochodów mocno kontrastuje...
/ Jakub Kamiński /East News

W raporcie T&E czytamy, że: "Pojazdy elektryczne są również znacznie korzystniejsze dla klimatu, gdyż konsumują o 58 proc. mniej energii niż samochody benzynowe w całym okresie ich eksploatacji. Jak pokazuje narzędzie do analizy cyklu życia T&E, nawet w Polsce, która ma najbardziej emisyjny miks energetyczny w UE, pojazdy elektryczne emitują o 22 proc. mniej CO2 niż samochody benzynowe". Robi wrażenie, prawda? Więc policzmy... 

Zdjęcie

... z szaroburą rzeczywistością polskich elektrowni węglowych /Marek Kowalczyk /Reporter
... z szaroburą rzeczywistością polskich elektrowni węglowych
/Marek Kowalczyk /Reporter
"Narodowy polski samochód" musi jeździć na LPG

Nie milkną echa wtorkowej prezentacji nowej polskiej marki motoryzacyjnej - Izery. Zgodnie z narodową tradycją społeczeństwo z miejsca podzieliło się na gorących orędowników i zatwardziałych przeciwników rządowego pomysłu. Przy okazji wywiązała się też - całkiem zabawna - dyskusja... czytaj więcej

Obecnie około 70 proc. energii elektrycznej w naszym kraju pochodzi ze spalania węgla. Przy ogólnej sprawności bloków energetycznych na poziomie dużo poniżej 40 proc, dostarczenie do domowego gniazdka 1 kWh wymaga wyemitowania przez komin elektrowni około 930 gramów CO2 (dane uśrednione, zależne od jakości surowca i udziału węgla kamiennego i brunatnego). Przeciętne auto elektryczne na pokonanie 100 km potrzebuje dziś około 24 kWh. 1 kWh wystarcza więc na pokonanie dystansu około... 5 km. Wnioski?

W Polskich warunkach, ładowany z domowego gniazdka elektryk, emitować może nawet 170-190 gramów CO2/km. Dla porównania, według Europejskiej Agencji Środowiska w 2019 roku średnia emisja CO2 przez wszystkie zakupione na kontynencie nowe samochody wyniosła - uwaga - 122,4 g/km! Na pierwszy rzut oka 122,4 to mniej niż 190, ale oczywiście możemy się mylić. Nie jesteśmy "ekspertami od środowiska", więc wciąż traktujemy matematykę, jako przedmiot ścisły...

PR

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl