Wiesz, że następcami faraonów są miłośnicy tuningu?

Paskudną cechą naszych czasów jest wszechobecny przymus utylitarności. Wszędzie doszukujemy się celowości ludzkich działań. Wszystko musi się do czegoś przydać, mieć racjonalne przeznaczenie. Gdyby podobnie jak dziś rozumowano na przykład w starożytnym Egipcie, Cheops, Chefren i Mykerinos zostaliby pochowani w skromnych, budżetowych grobowcach lub pod posadzką już istniejących pałaców.

Zdjęcie

Na zdjęciu tylna lampa pewnego volkswagena.  Czy wiesz, po co  właściciel tego samochodu ją sobie zamontował? To też tuning? /poboczem.pl
Na zdjęciu tylna lampa pewnego volkswagena. Czy wiesz, po co właściciel tego samochodu ją sobie zamontował? To też tuning?
/poboczem.pl

Przepis na superfurę

Kiedy mówimy o zmianach, które nastąpiły w Polsce po 1989 roku, zapominamy często o jednym, jakże ważnym ich aspekcie - nowych, oszałamiających możliwościach autotuningu. czytaj więcej

Na szczęście ówcześni władzy byli tyleż ambitni, co mało pragmatyczni, więc nie szczędząc sił i środków zbudowali imponujące rozmachem i brakiem sensu piramidy, dzięki czemu wiele stuleci później wypoczywający w Hurghadzie polscy turyści mogą korzystać z atrakcyjnych wycieczek fakultatywnych.

Jeśli chodzi o sposób myślenia, współczesnymi następcami faraonów są miłośnicy tuningu samochodowego. Oni również poświęcają mnóstwo pracy a często i pieniędzy w nieustanne ulepszanie swoich pojazdów. Słowo "ulepszanie" należałoby zresztą wziąć w cudzysłów, gdyż niejednokrotnie postronnym obserwatorom trudno dopatrzeć się praktycznego przeznaczenia owych modyfikacji. Po co komu orurowanie w samochodzie osobowym, którego właściciel tylko od wielkiego dzwonu wyjeżdża poza ubite drogi rodzinnej gminy? Z czego wynika potrzeba montowania poczwórnej końcówki wydechu w aucie z silnikiem o pojemności 1.2 litra? Obniżanie do granic absurdu zawieszenia w kraju wysokich krawężników i głębokich wyrwa w jezdniach? Montaż wymyślnych, pochodzących jakby z zupełnie innej bajki kloszy tylnych lamp ?

Reklama

Tuning za 20 dolarów

Każdy pokerzysta wie, że nie ma to jak dobry blef. Nie ważne jak jest naprawdę, ważne jak cię widzą. Z tego właśnie powodu w Polsce wciąż aktualne jest wiele mówiące przysłowie "postaw się, a zastaw się". czytaj więcej

Oczywiście tuningowcy również pozostają pod presją użyteczności i starają się jakoś uzasadnić wprowadzane przez siebie zmiany. Twierdzą, że dzięki nim są lepiej widoczni i sami lepiej widzą zatem podróżują bezpieczniej. Podnoszenie mocy silników ułatwia wyprzedzanie, "sportowe" klocki skracają drogę hamowania, nietypowe opony dodają pewności na zakrętach itp.

Szkoda, że tak niewielu zdobywa się na odwagę i na ironiczne uwagi otoczenia odpowiada krótko: "Robię to, co robię, bo tak mi się podoba, a wam nic do tego..." Bo czymże innym, jak nie czystą fantazją można wytłumaczyć zamiłowanie do złotych felg albo dodawanie do samochodowego systemu audio efektów świetlnych rodem z podmiejskiej dyskoteki? Ba, prezentowaliśmy kiedyś auto, którego właściciel zamontował urządzenie wypuszczające w rytm muzyki estradowe dymy. Wyglądało to niemal równie efektownie, jak spektakle z cyklu "światło i dźwięk" organizowane u stóp piramid w Gizie.    

Na zdjęciu tylna lampa pewnego volkswagena.  Czy wiesz, po co  właściciel tego samochodu ją sobie zamontował? To też tuning?  

Tutaj "Galeria gwiazd agrotuningu" 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony