Wolimy piłkę od F1

Kilka tygodni temu, gdy nie było jeszcze wiadomo, jak Polsat poradzi sobie z transmisją Grand Prix Kanady i meczu reprezentacji Polski z Niemcami, popełniliśmy tekst, w którym namawialiśmy Was do oglądania wyścigu GP.

Zdjęcie

Kliknij
Jesteśmy nieco zawiedzeni - według przeprowadzonych przez TNS OBOP badań oglądalności wynika, że zgodnie z naszymi sugestiami postąpiło niespełna 2,2 miliony rodaków. To jeden z najgorszych wyników oglądalność wyścigu formuły 1 w tym sezonie.

Dylemat kibica...

Występ polskiej reprezentacji w piłce nożnej zawsze niesie za sobą przykre konsekwencje. Dla większości facetów zaczyna się od zadrapań powstałych w wyniku zażartej domowej wojny o pilota, na zdartym gardle i potężnym kacu kończąc. czytaj więcej

Z nieukrywaną radością pragniemy podkreślić, że Ci, którzy zastosowali się do naszych sugestii na pewno nie byli zawiedzeni. Po raz pierwszy w historii Formuły 1 na najwyższym stopniu podium stanął Polak, z głośników popłynął krzepiący serca Mazurek Dąbrowskiego.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
Nie zmienia to jednak faktu, że występ Roberta Kubicy w porównaniu do meczu naszej reprezentacji cieszył się ledwie śladową popularnością. Poczynania naszych piłkarzy śledziło ponad 11 milionów Polaków - prawie 70% wszystkich zasiadających w tym czasie przed telewizorami. Ci nie mieli niestety tyle szczęścia co kibice F1. Wprawdzie obie bramki strzelił Polak, ale niestety naszą koszulkę (szczere gratulacje) założył on dopiero po meczu.

Zdjęcie

/
Trzeba jednak przyznać, że chociaż orłom Beenhackkera zabrakło skrzydeł, mecz był na naprawdę wysokim poziomie i w gruncie rzeczy nie mamy się czego wstydzić. Niestety w zdecydowanie lepszym nastroju byli po nim Niemcy - na trybunach dało się słyszeć skandowane po niemiecku słowa "żegnaj Polsko".

Cóż, w innych okolicznościach pewnie ciężko byłoby je nam przełknąć, ale wczoraj wywołały one u nas jedynie szczery uśmiech. Przed oczami wciąż mieliśmy bowiem pewien niezwykle uroczy obrazek - Roberta Kubicę w czerwonej czapeczce z numerem jeden. Uroczo wyglądał też Nick Heidfeld z czapeczką z numerem dwa. Spuszczona głowa i wzrok wbity w czubki palców - doprawdy bezcenne...

Dlaczego o tym piszemy? Dla równowagi, z patriotycznego obowiązku. Coś nam podpowiada, że po tak spektakularnym sukcesie reprezentacji, niemieckim gazetom fakt zwycięstwa Kubicy, przypadkiem umknie...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony