Wyłudzanie pieniędzy od kierowców.Tym razem "na kłódkę"

Nie od dziś wiadomo, że w Polsce nie brakuje ”Januszy biznesu”. Jeden z nich wpadł właśnie na genialny pomysł nowej usługi motoryzacyjnej.

Zdjęcie

/poboczem.pl
/poboczem.pl

Serwis "niebezpiecznik.pl" ostrzega swoich czytelników przed nowym sposobem na wyłudzanie pieniędzy od kierowców. Tym razem chodzi o metodę "na kłódkę".

Otóż pewien żartowniś, lub - jak kto woli - początkujący "gangster", wykombinował, jak wyciągnąć z kieszeni kierowców kilka złotych. Czytelniczka serwisu podzieliła się zdjęciem swojego samochodu z szyfrową kłódką zamkniętą na... klamce pojazdu. Przy kłódce znajdowała się kartka z nazwą facebookowego konta, z którym należy się skontaktować celem "darmowego usunięcia" szpecącej pojazd "ozdoby".

Reklama

Paskudna prowokacja Niemców wobec Polaków

Dziennikarze z niemieckiego magazynu "AutoBild" postanowili sprawdzić zasadność popularnego wśród naszych zachodnich sąsiadów hasła "Kaum gestohlen, schon in Polen", czyli: "Ledwo skradziony, a już w Polsce". W tym celu przygotowali specjalną przynętę - Volkswagena... czytaj więcej

Gdy ofiara skontaktuje się z profilem za pośrednictwem czatu, otrzymuje informację o tym, że kod do kłódki można dostać po przesłaniu PIN-u z karty Paysafecard o wartości 100 złotych. Na tyle rekin biznesu wycenił ową "darmową" usługę.

Mimo że mamy dopiero początek lutego, sam pomysł zasługuje na nagrodę "kretynizmu roku". Po pierwsze - założona na klamkę kłódka w żaden sposób nie utrudnia otwarcia pojazdu, a - po drugie - jej usunięcie przy pomocy szlifierki kątowej zajmie wam jakieś... 5 sekund. Jasne - nie każdy musi przecież wozić w bagażniku akumulatorowego "diaxa" czy piłę szablistą, ale tego rodzaju sprzętem dysponuje KAŻDY warsztat w tym kraju! W hurcie tarczę do szlifierki kupić można za jakieś 80 groszy, nie przypuszczamy, by jakikolwiek mechanik skasował za usunięcie kłódki więcej niż 10 zł. Co więcej, biorąc pod uwagę, że ta ma jedynie walory "ozdobne" i w żaden sposób nie blokuje dostępu do pojazdu, do warsztatu możecie podjechać w dogodnym dla was terminie. Polecamy co najwyżej owiniecie "kolczyka" kawałkiem szmaty i taśmy, by obijająca się o drzwi kłódka nie porysowała lakieru.

Cytat

Nie pierwszy raz, gdy pomysłowi "gangsterzy" próbują wyłudzać pieniądze od kierowców. Swego czasu popularne były m.in. porwania "dla okupu" lamp z Porsche Cayenne i Panamera

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy pomysłowi "gangsterzy" próbują wyłudzać pieniądze od kierowców. Swego czasu popularne były m.in. porwania "dla okupu" lamp z Porsche Cayenne i Panamera. Właściciele musieli zabezpieczać je we własnym zakresie, bowiem - przy odrobinie wprawy - fabrycznie zaczepy można było zwolnić bez otwierania maski. Często zdarzało się więc, że kierowca znajdował swoje auto z pustymi "oczodołami" i karteczką z numerem do "porywacza". Po zapłaceniu okupu złodziej kontaktował się z ofiarą informując go, o miejscu przetrzymywania reflektorów. Same lampy cieszyły się ogromnym wzięciem na rynku wtórnym nie tylko ze względu na plagę kradzieży. Szybko okazało się, że fabryczne ksenony świetnie sprawdzają się w roli źródeł światła i ciepła na nielegalnych plantacjach marihuany.

Nas szczególnie urzekł biznesowy zmysł pomysłodawcy sposobu "na kłódkę". Najtańsza kłódka szyfrowa, jaką udało nam się znaleźć w sieci, kosztuje 30 zł (wraz z przesyłką). Potencjalny "zysk" z takiego biznesu wynosi więc... 70 zł od samochodu. O ile oczywiście uda nam się trafić na kompletnego dyletanta, który będzie wolał zapłacić okup w wysokości 100 zł, niż zostawić dychę w warsztacie. W tym miejscu warto dodać, że wpłacenie owej stówy wymaga jeszcze wycieczki do sklepu po wspomnianą kartę Paysafecard...

Dla porównania - według Kodeksu Karnego za próbę wyłudzenia grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Wyobrażacie sobie ten szacunek, gdy pochwalicie się kolegom z celi, za co tu trafiliście?

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony