Wypadek w Krakowie. Jeden zawinił, drugi - skorzystał z okazji

Prawidłowe wskazanie winnego w tej sytuacji, wbrew pozorom, sprawia niektórym osobom sporo problemów.

Zdjęcie

/
/

Prosta sytuacja i dziwny wypadek - podczas skręcania na rondzie Ofiar Katynia w Krakowie, BMW 650i uderzyło w bok volkswagena passata. Tylko czy wiecie kto tu zawinił?

W komentarzach pod tym nagraniem pojawiają się już głosy, że BMW - wszak wjechało passatowi w bok (zapewne drugim argumentem jest fakt, że przecież to BMW). Zwróćcie jednak uwagę na układ pasów - BMW jechało swoim, a to volkswagen zajechał mu drogę! Fakt, że miał włączony migacz nie uprawnia go do wymuszania, a poza tym równie dobrze mógł sygnalizować on zamiar skręcenia na rondzie, a nie zmiany pasa.

Reklama

Trudno jednak nie zauważyć, że seria 6 zauważalnie przyspieszyła tuż przed zderzeniem - czyżby jej kierowca postanowił skrócić dystans do auta poprzedzającego i uniemożliwić Passatowi zmianę pasa? Czy jedynie dodał gazu, ponieważ clio przed nim skręciło w lewo i zrobiło się przed nim trochę miejsca? Skłanialibyśmy się raczej ku drugiej wersji - BMW przyspiesza kiedy renault już zwalnia mu miejsce, ale Passat nie zmienił jeszcze pasa. A mocniejsze wciśnięcie gazu w 450-konnym aucie łatwo może doprowadzić do sytuacji, w której nie zdążymy zareagować, kiedy inny kierowca zrobi coś dla nas zaskakującego.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony