Zakazali seksu w samochodzie. Będzie fala hejtu?

Aplikacja Uber zawdzięcza swoją międzynarodową karierę innowacyjnemu podejściu polegającemu na integrowaniu kierowców z przypadkowymi pasażerami.

Zdjęcie

Jeśli seks w aucie, to nie podczas jazdy Uberem /
Jeśli seks w aucie, to nie podczas jazdy Uberem
/

Okazuje się jednak, że owa integracja przybiera niekiedy niekonwencjonalne formy. Firma postanowiła więc opublikować specjalną instrukcję dotyczącą zasad samochodowego savoir-vivru, których łamanie skutkować ma trwałym zablokowaniem konta użytkownika.

Na liście niedozwolonych zachowań znalazł się np. "zakaz wszelkich zachowań seksualnych". Przedstawiciele firmy mówią wprost - "Żadnych kontaktów seksualnych pomiędzy pasażerem/pasażerami a kierowcą!". O wstrzemięźliwość proszone są również korzystające z aplikacji pary, które bardzo często traktują tylne siedzenia prywatnych samochodów, jako przedsionek własnej sypialni! Wykluczeniem z uberowej społeczności może też skutkować korzystanie z aplikacji pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających (pijani pasażerowie przysparzają coraz większej liczby problemów) czy - np. strofowanie kierowcy, by jechał szybciej.

Reklama

W oświadczeniu Ubera czytamy m.in., że trwałym zablokowaniem dostępu do aplikacji skutkować może "każde zachowanie polegające na przemocy, niewłaściwych zachowaniach seksualnych, nękaniu, dyskryminacji lub wykonywaniu czynności niezgodnych z prawem". Użytkownikom Ubera (głównie w USA) przypomniano również o zakazie wnoszenia do prywatnych pojazdów broni palnej. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony